To złe obyczaje…

Anna ucieka z płonącego klasztoru w hrabstwie Castelton, jako jedyna ratuje swoje życie. Zarzuca sobie, iż zamiast zaalarmować pozostałe siostry, po prostu opuściła teren zakonu, jak najzwyklejszy tchórz, który myśli tylko o ratowaniu własnej skóry. Wyrzuty sumienia towarzyszą jej dosyć długo.

Puka do drzwi starej wiedźmy, jasnowidzącej Morach, która pomogła wielu ludziom w czasie choroby. Większość z nich ze wstydem opuszczało jej dom, bo tylko w ostateczności odważyli się do niej przychodzić, kiedy sprawa była już naprawdę pilna. Anna mówi, że chce tutaj znowu zamieszkać. Stara kobieta rozłożyła białe kości, aby wskazały jej przyszłość młodej zakonnicy…

Cała opinia o książce znajdziecie u Ani Sklorz

0


Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.