Słów kilka o Kobietach

Gdybym zrobił bilans naszych wspólnych chwil. Nie miałbym co odjąć, bo nie było złych! ­ Tak kiedyś śpiewał Jacek Łągwa z zespołu Ich Troje. Oj, były to piękne i szalone czasy i choć byłem wtedy jeszcze małym chłopczykiem w rajtuzach – to śpiewałem tak mamie i doskonale to pamiętam. W tym wyjątkowym Dniu chciałbym nieco odświeżyć teksty, które na dłużej zapisały się w mojej pamięci i które sprawiły, że dziś inaczej postrzegam Kobiety.

Każdy z nas-mężczyzn kocha Kobiety za coś innego. Ciężko mi też wypowiadać się za wszystkich panów. Mogę jednak wypowiedzieć się o tym, jak ja to czuję, jak piszą o miłości i zachowaniu mężczyzn względem kobiet autorzy książek i jak przedstawia się to uczucie w piosenkach. Zapraszam na moje zestawienie „kilku tekstów o Kobietach”.

Zacznę od tego, że Kobieta piszę wielką literą. Dlaczego? Dlatego, że tato uczył mnie szacunku do Kobiet. Od małego kazał mi całować Kobiety w dłoń i przepuszczać w drzwiach. Dziś wiem, że szacunek do Kobiet, to nie tylko dżentelmeńskie zachowania wynikające z savoir-vivre. Nauczyłem się, że szacunek to ta sytuacja, w której mężczyzna staje oko w oko z Kobietą i kuszony jej wdziękiem odmawia zdrady swojej wybranki. Nawet tej drobnej zdrady, jak „niepozorny flirt”, który czasem jest traktowany jako coś absolutnie moralnego, a nawet wskazanego! Tu nasuwa mi się wers z gościnnej zwrotki O.S.T.R’a w numerze Grubsona „Wstawaj”: „Może… nie mam urody, ale tonę ambicji. I nie muszę patrzeć dziewczynom przy rozmowie na cycki”. Życzę Wam, drogie Panie, właśnie takich mężczyzn – przepełnionych pozytywną ambicją, dzięki której wspomagają, a nie podcinają skrzydła.

„Kobiety widywałem jedynie na ulicy lub w innych miejscach publicznych, lecz patrzyłem na nie bez pożądania, z poczuciem, że nic z tego nie będzie”. Tak, na bodajże pierwszej stronie, Charles Bukowski pisze w „Kobietach”. To dość specyficzna pozycja. Właśnie… już samo słowo „pozycja”, komuś kto przeczytał tę książkę, nigdy nie będzie kojarzyło się normalnie. Miałem mieszane uczucia co do tej książki, ale bez wątpienia można się z niej czegoś nauczyć. Ja wyciągnąłem z niej naprawdę sporo! Wbrew Twoim myślom w tej chwili, wcale nie są to nowe „pozycje”, ani inne zmyślne wariacje łóżkowe. Choć nie da się ukryć – znajdziesz tam tego całe mnóstwo. Nauczyłem się, że czasem nawet największe przyjemności życia mogą się znudzić. Prosta rada, którą wyciągnąłem z „Kobiet” – nie przeżeraj się, bo zwymiotujesz. Panie naszych serc, życzę Wam takich mężczyzn, którzy potrafią dawkować „jedzenie” i dzielić się nim w sposób szczególny i wyjątkowy, jak na mężczyzn przystało.

„Nie była sama. Za nią podążał mężczyzna. Sposób w jaki pulchną dłonią ściskał jej biodro, wydawał się trochę niewłaściwy – nie ze względów moralnych bynajmniej, lecz estetycznych.” to fragment ze słynnego „Śniadania u Tiffany’ego”. Czego mógłbym nauczyć się z romansu? Wiele! Nauczyłem się, że każda kobieta jest inna. Wyjątkowa. Do każdej trzeba podejść w specjalny, indywidualny sposób. Uświadomiłem sobie, że każdy szuka swego miejsca w świecie i powinien zrobić wszystko, żeby to miejsce znaleźć. Nie będzie też to łatwe. Wiem też, że środki do osiągnięcia tego celu nie zawsze będą oczywiste, proste i przede wszystkim moralne. Ważne jest jednak to, że gdy nie znajdziemy tego miejsca, to zawsze będziemy go szukać i nigdy nie będziemy do końca szczęśliwi. Prawdziwie szczęśliwi. Życzę Wam drogie Panie, żebyście znalazły to wyjątkowe „swoje” miejsce. Przy boku tej właściwej osoby, która zrozumie to, że przeszłyście długą drogę. Krętą, pełną stłuczek i wypadków, ale jesteście w tym miejscu, bo odważyłyście się wykorzystać wszelkie środki żeby osiągnąć swój cel. I dlatego jesteście takie „poobijane”, ale za to wyjątkowe i unikatowe.

Z całego serca M.

M. oksiazkach.pl

0


Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.