Racja ta jest mojsza!

Sprawa tabletek „po” powraca budząc do życia kolejne głosy. Głosy sprzeciwu i głosy kłótni. Czy wpływ na to jak zakończy się ta dyskusja będzie miał „Efekt Franciszka”?

Dziś w porannej rozmowie na antenie RMF FM abp Henryk Hoser opowiadał o nurtującym polskie społeczeństwo głosie sprzeciwu Kościoła wobec środków wczesnoporonnych. Słynne hasło „moja broszka – moja sprawa” ponownie zostało wzięte na tapetę. Nie jest jednak sprawą ukrytą, że sprawa ta nie tylko niszczy wewnętrznie społeczeństwo, ale również mocno je dzieli. Trochę jak z Barceloną i Realem – pół na pół. Choć w przypadku tabletek „po” trzeba by się zastanowić czy na pewno jest to fifty-fifty.

Czemu jednak w tym miejscu podejmuję ten temat? Ponieważ lubię, kiedy spory są rozwiązywane. Sam często się kłócę i sprzeczam, ale tylko dlatego, że lubię się godzić, a czasem zwyczajnie trzeba upuścić nieco zepsutej krwi. Twierdzę, że w wielu przypadkach to książki nauczyły mnie rozwiązywać problemy. Dawały mi odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i sprawiały, że potrafiłem lepiej zrozumieć zdanie innych.

Jakie to były książki? Hmmm… Zdecydowanie „Mały Książę”! Wiem, wiem – populistyczne i pod publikę. Jednak uwierzcie – mówię prawdę. Na moje usprawiedliwienie odwołuję Was do mojego opowiadania „Piękna czy Bestia”. Czego dowiedziałem się od Małego Człowieczka? Tego, że każdemu powinniśmy dać szanse. Nawet jeśli z góry zakładamy, że ktoś nie ma racji, że źle postąpił. Pozwólmy mu mówić. Dajmy mu się wygadać. Wypłakać. To nic nas nie kosztuje, a drugiej osobie może zmienić życie, a czasem dać nowe.

Poznałem też inny rodzaj rozwiązywania sporów. Vito Corleone. Przedstawienie człowiekowi „propozycji nie do odrzucenia”. Bohater książek Mario Puzo miał na to dość drastyczną metodę, jednak nie da się ukryć skuteczną. Dowiedziałem się, że człowiek postawiony pod przysłowiową ścianą jest w stanie zrobić wszystko o co poprosimy. Moja etyka nakazuje jednak żeby odradzić Wam takiego sposobu rozwiązywania sporów. Jednak w naszym społeczeństwie mam wrażenie, że niektórzy zapomnieli o ETYCE.

Jest jeszcze jeden sposób, o którym chciałbym Wam opowiedzieć. „Efekt Franciszka”. Pojawił się bowiem nowy silny „gracz” na scenie rozwiązywania sporów – papież Franciszek. To niesamowite jak człowiek, który został wybrany na papieża, zasiadł na Stolicy Apostolskiej, na tronie Piotrowym – jest blisko ludzi i ich problemów. Prawdziwych problemów. Głodu, skrajnego ubóstwa, bezdomności, wojny… Co więcej wprowadził swój plan rozwiązania tych, być może najtrudniejszych sytuacji. Wprowadził plan, tzw. „Efekt Franciszka”. Plan jest może i prosty, aczkolwiek trudny do wykonania. „, która jest czymś więcej niż tylko słyszeniem”. Tego nauczyłem się właśnie od Niego. Słuchania. Jeśli prawdziwie otworzymy się na słuchanie drugiego człowieka i słuchanie jego problemów, będziemy w stanie mu prawdziwie pomóc. Znaleźć wyjście. Dać wędkę – nie rybę.

Moja prośba do Was – nie bójcie się słuchać. Zacznijcie słyszeć.

A Wy macie takie książki, które nauczyły Was jak postępować z ludźmi? Piszcie w komentarzach 😉

M. oksiazkach.pl

0


Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.