Przełamać schemat!

Remigiusz Mróz – tego artysty nie trzeba przedstawiać wielbicielom polskiego kryminału. Jednak autor, jak widać po jego książkach, lubi przełamywać schematy, stąd też pojawienie się nowego cyklu „W kręgu władzy”. Tom pierwszy pod tytułem „Wotum nieufności” dość szybko awansował na czołowe miejsca na liście najlepszych książek.

Mróz jest dla mnie fenomenem literackim, młody doktor nauk prawnych tworzy książki z nieprzeciętną szybkością. Cztery pozycje na rok, to nie lada wyczyn i choć początkowo wydawało mi się, że musi być w tym jakaś niedoskonałość to jeszcze się jej nie dopatrzyłam. Nowa sera opatrzona została mianem polskiego house of cards, a że amerykańska wersja wbijała mnie w fotel i zmuszała do zarywania nocy, pognałam do księgarni.

Po dwóch dniach mogłam wydać opinię, własną i niepodzielną. Jest to książka polityczna i z całą pewnością nie jest dla ludzi o słabych nerwach i takich, którzy nie znają się na wielkiej polityce. Wszystko , co w niej odnajdujemy jest fikcją literacką, nie zmienia to jednak faktu, że jeśli coś nas nie interesuje, to zapewne przeczytanie książki będzie katorgą nie przyjemnością.

Spotykamy dwoje bohaterów, wokół których zbudowana zostaje akcja utworu. Marszałek Sejmu Daria Seyda i wschodząca gwiazda polskiej prawicy Patryk Hauer. Zaczęło się dobrze, a nawet zaskakująco, marszałek budzi się w przydrożnym motelu i nie pamięta nic, co wydarzyło się w przeciągu ostatnich dziecięciu godzin. Hauer natomiast buduje komisję śledczą, która szybko ma pokazać, że najwięksi politycy uwikłani są w dość odrażający spisek. Mróz pokazuje, że wszystko ma swoje miejsce w internecie nawet polityka. Prawicowiec zaczyna poranek od słodkiego snapa z małżonką, je „kule mocy” i chętnie robi sobie selfie z małolatami, wszystko w imię prawdy, którą powinien znać cały naród. Co do małżonki, to z niej współczesna Lady Makbet. Każde podjęte przez nich działania porażają brutalnością w drodze do władzy. Jak to bywa w przypadku Mroza, za dużo zdradzić nie można bo straci się radość czytania

W książce odnajdujemy, to co dla autora charakterystyczne, szybkie zwroty akcji, ciekawe postacie, no i język, polski, w pięknym klasycznym wydaniu. JRzeedyne co mi przeszkadzało, to jakieś wyjątkowe zamiłowanie do słowa” hucpa”, reszta tekstu, to prawdziwa galeria smaków językowych. Bez wątpienia odnajdujemy w książce nawiązania do amerykańskiego wzorca, co czasami może przeszkadzać, jest to jednak obraz polskiego świata politycznego. Czasami odnosi się nawet wrażenie, że to rzeczywistość, nie fikcja. Bądźmy szczerzy Mróz nie jest twórcą political fiction, a mimo to nadał jej współczesny rys i czekam na kolejną część, bo zakończenie było jak w barokowym konceptyzmie.

Anna Gabriel, oksiazkach.pl

3


Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.