Książka zamiast fejsa?

Kiedy zadaję różnym ludziom pytanie o książkę, którą ostatnio przeczytali – za każdym
razem szokuje mnie (całe szczęście rzadka) odpowiedź: „Nie czytam”. Sama – nawet GDYBYM
nie czytała – w życiu bym się do tego nie przyznała, bo byłoby mi wstyd.

Argumentują to – ci nieczytający – w większości brakiem czasu. Tymczasem widzę ilość
udostępnionych na ich „społecznościówkach” postów, czytam ich opowieści o aktualnym
kolorze śniegu za oknem.

Sama również funkcjonuję w sieci – i to całkiem intensywnie – ale czytam dużo i gdzie się
da. Ostatnio pisaliśmy, ile książek teoretycznie moglibyśmy przeczytać tylko w drodze
do/z pracy. Wyszło coś koło dziesięciu. Jak powiększyć tę liczbę do 210?

Wyliczeń dokonał Charles Chu z serwisu Quartz, który w ciągu ostatnich dwóch lat
przeczytał ponad 400 książek. I nie jest to wybitne osiągnięcie.

Prosta matematyka:
– przeciętny człowiek czyta 200-400 słów na minutę
– typowa książka ma objętość około 50
tysięcy słów.
– 200 książek tej objętości to około 10 milionów słów.
– Zakładając średnią
prędkość czytania jako 400 słów na minutę, przeczytanie takiej ilości tekstu zajmuje
około 417 godzin.
A biorąc pod uwagę, że przeciętny mieszkaniec Stanów Zjednoczonych spędza w social media
608 godzin rocznie, nawet nie musiałby z nich kompletnie rezygnować, tylko ograniczyć o
jakieś 75%.

Kasia Be.-Ce.
Źródło: spidersweb.pl
Fot: pixabay

0

2 odpowiedzi do artykułu “Książka zamiast fejsa?”
  • Miło by było gdyby ludzie więcej czasu spędzali z nosem w książce niż przed komputerem. Ale to chyba marzenie ściętej głowy 🙁

  • Ja tam czytam dużo książek, ale to chyba kwestia wychowania przez rodziców. U mnie w domu zawsze się dużo czytało.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.