Katalog? To proste!

Książki, książki, książki czytamy, te pożyczone jak i własne. Delektujemy się ich widokiem na wypchanych półkach. Uważam, że to jeden z fajniejszych widoków 

Swoje książki zaczęłam zbierać od siódmej klasy szkoły podstawowej. Miałam nawet pieczątkę: „Biblioteka domowa Barbara Szczodra”, która stemplowałam moje skarby  Książek przybywało ku mojej radości, i pojawił się w końcu problem – otóż stojąc w księgarni zaczęłam się zastanawiać czy ja tę książkę już mam? Czy tylko kiedyś ją przeglądałam i zapadła mi w pamięć? Postanowiłam swoje zbiory skatalogować. Tylko jak?

Wydawało mi się, że to nic trudnego, na pewno są programy, które to umożliwiają. Są. Żaden jednak nie spełniał moich wszystkich oczekiwań. Od zeszłego roku skusiłam się na znany portal o książkach, stworzyłam swoje półki i dodawałam kolejne pozycje. Byłam zadowolona, ale nie tak na 100%, bowiem korzystając z telefonu komórkowego, strona często się zawieszała i nie mogłam uzyskać informacji mi potrzebnych. Zdarzyło się również, że kupiłam córce pod choinkę książkę, która już miała! Pomyliłam części.
Ostatnio rozmawiałam z moją koleżanką, też blogerką i zapytała czy korzystam z aplikacji Libib. Nie tylko nie korzystałam, ale nie wiedziałam także o co chodzi. A jest to sposób na katalogowanie zbiorów o jakim marzyłam!

Najpierw logowanie na stronie internetowej, potem pobranie aplikacji na telefon i zapisujemy książki poprzez ….. uwaga! Skanowanie kodu kreskowego z książki!!! Jakie to łatwe! Wiadomo, iż nie ma wszystkich książek, szczególnie tych starszych, ale możemy także wprowadzać książki ręcznie i nie jest to żmudne zajęcie. Jest możliwość również tworzenia swoich półek, a co najważniejsze – aplikacja dostępna jest na naszym telefonie i korzystamy z niej kiedy potrzebujemy.

Od kilku dni, skanuję i wpisuję dobrze się bawiąc, czego i Wam życzę!

Basia, Żyję bo czytam

0


Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.