Pisać? Nie pisać?

Jestem osobą młodą, w dalszym ciągu się uczę i moje poglądy ulegają ciągłej modyfikacji. Zawsze sądziłam, że nie znajdę żadnego celu, przy którym wytrwam dłużej niż dwa tygodnie, tak się stało i trafiłam na blog. Zanim jednak przeszłam do takiego „konkretnego” blogowania, które miało jakiś sens, udzielałam się na blogach grupowych, typu: stworzona fabuła i twoim zadaniem jest tworzenie własnej historii, własnych postaci.

Niemniej jednak z biegiem czasu coraz mniej mnie to przyciągało i wreszcie zdecydowałam się wziąć to, co kocham w swoje ręce i stworzyć coś, co na pewno wzbogaci mnie w ciekawe przeżycia i – być może – nauczy systematyczności. To chyba tyle w ramach wstępu…

Blogowanie może się wydawać łatwym kawałkiem chleba… Nie zawsze jednak tak jest. Gdy pytałam o fenomen dużych blogów, sporego ruchu i jak to w przyszłości osiągnąć, jedna fraza powtarzała się wielokrotnie… Systematyczność. Z biegiem czasu zaczęłam się przekonywać, że faktycznie: jest to kluczowy element. Następnym są dobre teksty. Wydaje mi się, że to problem osób początkujących (w ogóle – nie tylko blogerów, ale myślę, że pisarzy także), które obiektywnie nie są w stanie stwierdzić, czego brakuje, a może czegoś już jest za dużo.

Potem pojawia się pragnienie współpracy z wydawnictwami i jest to najbardziej ekscytujące i pouczające, ale także niezwykle wyczerpujące i (czasem) nieco przytłaczające doświadczenie. W chwili, gdy chociaż troszkę wybijasz się w światku blogerów książkowych i poznajesz tych wszystkich pozytywnych ludzi, zatracasz się jeszcze bardziej i pragniesz coraz więcej i więcej, a co za tym idzie? Bardziej się poświęcasz i dokształcasz m.in. swoje pióro, wyobraźnię, ale także poznajesz naprawdę miłych i pomocnych ludzi! I tu zaczyna się jeszcze lepsza część, bo poznajesz tym także autorów i autorki, którzy są naprawdę cudowni i mili, a co mnie najbardziej pozytywnie zaskakuje – życzliwość, którą wszyscy emanują.

Przechodząc do kolejnego etapu, czyli etapu czytelnika, który komentując posty, biorąc udział w konkursach czy chociaż nawet dadzą tego upragnionego „lajka”, to dla blogera największy prezent, a także docenienie jego pracy i zdecydowanie napędzanie do dalszego działania!

Co prawda piszę o blogowaniu, ale przecież bloguję o książkach, dlatego też jestem ciekawa: czy – według Was – blogi o książkach są w ogóle potrzebne?

Sara, oksiazkach.pl

13


Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.